31 października świat obchodzi Halloween — dzień, w którym dynie świecą jak małe ogniska, dzieci przebierają się za duchy i czarownice a wszyscy szukają odrobiny dreszczyku emocji.

Choć kojarzy się głównie z Ameryką, początki Halloween sięgają dawnych celtyckich wierzeń, kiedy wierzono, że tej nocy granica między światem żywych a zmarłych staje się wyjątkowo cienka.

Dziś Halloween to przede wszystkim zabawa - lampiony, kostiumy i słodycze.

A tu, w Gminie Narew historie szeptane kiedyś przy piecu, niesione przez wiatr i pamiętane przez lasy.

Czy w Gminie Narew straszy?
Cóż, jeśli coś tu przemyka po zmroku, to raczej echo dawnych opowieści niż zombie i potwory z Hollywood.
I choć dziś mamy latarnie, telefony i internet, niektóre z tych historii wciąż żyją - jakby czekały, aż ktoś je opowie ponownie.

Posłuchaj…

Aptekarz Pilc z Narwi
Rok 1942. W Narwi istniało getto a przy rynku pracował Aptekarz Pilc - człowiek, który pomagał każdemu bez względu na pochodzenie. Kiedy Niemcy zaczęli czystki, Pilc uciekł z 18-letnim synem do lasu. Ukrywali się tam tygodniami. Pewnego dnia ktoś przyniósł im chleb... ktoś inny doniósł. Do dziś mówi się, że w lasach słychać dwa powolne kroki. Jakby ktoś niósł torbę apteczną i nadal próbował ocalić życie choć jego własne dawno zostało przerwane.

Żubr z Puszczy, który nie odszedł
Po I wojnie światowej dzikie żubry nizinne w Puszczy Białowieskiej niemal całkowicie wyginęły. Ostatni, największy i najsilniejszy padł od kuli kłusownika. Puszcza w tamtej chwili zamilkła. A później zaczęto opowiadać, że jesienią, w gęstej mgle widać sylwetkę ogromnego zwierzęcia. Nie ucieka, nie atakuje. Stoi i patrzy. Mówi się, że „duch żubra” pokazuje kierunek zbłąkanym, jakby wciąż pilnował swojego lasu.