Skoro zaczęliśmy dziś dzień od królowej Bony, zostańmy przy tym temacie jeszcze chwilę. Bo im dłużej zaglądamy do narwiańskich opowieści, tym więcej pytań się pojawia..
 
Podobno ktoś w Narwi wiedział, gdzie zaczynało się wejście do tunelu królowej Bony. Mówiono, że najlepiej szukać po zmroku, kiedy nad rzeką zbierała się mgła a Góra Kuraszewska na chwilę znikała z oczu.
 
To właśnie tam, według jednej z opowieści, miał stać zamek albo królewski dwór. Inni wskazywali jednak zupełnie inne miejsce - tajemnicze Zamczysko w samej Narwi. Dwa miejsca. Dwie wersje. A może jedna historia, która z biegiem lat rozeszła się różnymi drogami?
 
Najwięcej emocji budzi tunel. Miał prowadzić pod ziemią, podobno nawet pod dnem rzeki Narew aż w okolice kościoła. Jedni wspominali o kamiennych schodach, inni o zasypanym wejściu. Byli też tacy, którzy przekonywali, że podziemia zamknięto celowo bo skrywały coś znacznie cenniejszego niż stare mury.
 
Mówi się, że królewski skarb. Skrzynie monet, biżuteria, kosztowne tkaniny i przedmioty przywiezione z Włoch. Ale skarb mógł odnaleźć tylko ktoś wyjątkowy, o czystym sercu..
 
Bona podobno pilnowała go sama. W mgliste noce pojawiała się nad rzeką albo na wzgórzu. Uczciwym wskazywała drogę, chciwych prowadziła w kółko. A jeśli ktoś złamał dane słowo, obejrzał się za siebie albo zdradził tajemnicę, wejście znikało a złoto zamieniało się w kamienie.
 
Czy słyszeliście te historie? A może w Waszych domach opowiadano je zupełnie inaczej?
 
A może ktoś pamięta miejsce, o którym dziś prawie nikt już nie mówi?
 
Zanim zapytacie: „A na co to komu? Po co przypominać stare dzieje?" - napiszcie je proszę! Bo jeśli pamięta je jeszcze choć jedna osoba, to znaczy, że nie powinna zniknąć! Ocalmy je od zapomnienia!
 
747923893 1545525446972097 4280920794687755731 n